Kuchnia Pauzy

dnia

to serce tego domu oraz zarazem moje małe królestwo i laboratorium alchemiczne. Uwielbiam gotować, tworzyć i przetwarzać. To tutaj spędzam codziennie długie godziny, najczęściej oddalając się tylko po nowe składniki na kolejne projekty i pomysły. To miejsce, które karmi moją Rodzinę i naszych Gości. Dlatego tu właśnie powstało „pierwsze prawo karmy”, mnóstwo pomysłów, jak je realizować, oraz pomysł na tego bloga. Kilka lat temu miałam bardzo intensywny czas, kończyłam szkolenia z dźwiękoterapii i bardzo dużo pracowałam. Brakowało mi czasu na gotowanie. Czułam się nieszczęśliwa, choć przecież realizowałam swoje marzenia. Moje serce ogromnie za czymś tęskniło. Wtedy pojawił się pomysł, żeby przenieść moją działalność z Krakowa do naszego wiejskiego domu – tak powstała Pauza.

Lubię gotować w pojedynkę. Być może ta kuchnia jest za mała na więcej osób. Czasem zdarza się ktoś, z kim dobrze mi się gotuje, ale zwykle wszystko robię sama. Gotowanie i zmywanie jest dla mnie medytacją, sztuką. Podczas gotowania tańczę i śpiewam, bawię się smakiem. To moja samotnia, która łączy się z jadalnią, gdzie zasiadają ludzie, aby się posilić i porozmawiać.

Co to jest pierwsze prawo karmy? Otóż kochani: Karma wraca! Wszystko w przyrodzie zatacza koło. Ale pierwsze prawo karmy powstało z mojej niechęci do marnowania czegokolwiek. Właśnie! To, co najbardziej męczyło mnie kiedy mieszkałam w mieście, to wyrzucanie rzeczy, które kocha natura. Tam to balast, a na wsi dobro. Na wsi mamy kompostownik, który użyźnia glebę. Lądują tam obierki i wszelkie odpadki organiczne. Karmią one i cieszą mikroorganizmy, które przerabiają je na nawóz. Nawóz zaś karmi rośliny, a one nas. Czuję się z tym o wiele lepiej. Pierwszy kompostownik założyłam zresztą w naszej maleńkiej kuchni w Krakowie. Zauważyłam jednak ogromną przewagę życia na wsi nad życiem w mieście. Musisz się trochę powysilać, ale masz z tego ogromną satysfakcję.

Żyjemy w społeczeńswie przesytu i nadmiaru. Przekarmiamy się, niszczymy i wyrzucamy nadmiar. Gonimy za produktami egzotycznymi. Kupowalibyśmy kamienie z innych planet, gdyby ktoś wmówił nam, ze to „super food”. Z tego przesytu niektórzy z nas zaczynają sobie odmawiać. Wtedy czujemy się lepiej. Kiedy panował głód, ludzie nie odmawiali sobie niczego, nie objadali się ponad miarę. Jedli prosto i skromnie. Kuchnia polska obfituje w takie potrawy, które są tanie w przygotowaniu i nieskomplikowane w gotowaniu oraz łatwostrawne

Czasem dopada nas nadmiar w ogrodzie. Jak sobie z nim radzić bez marnowania? O tym między innymi będzie ten blog. I o jedzeniu lokalnym, zdrowym, ogródkowym i dzikim – przede wszystkim dzikim, bo ono daje nam najwięcej energii.

Mam nadzieję, że ktoś z Was znajdzie tu inspiracje, lub skłonię kogoś do podzielenia się własnymi doświadczeniami.

Mam też nadzieję, że te moje przepisy będą stanowiły antidotum na drożyznę. 🙂

Serdecznie zapraszam i bawcie się dobrze! 🙂

Dodaj komentarz