Zupa z porem, serem i grzankami

dnia

Przyszedł czas na miejskie gotowanie. Inspiracją tutaj nie są grządki, a najczęściej resztki tego, co przywieźliśmy z Pauzy i to, co właśnie jest pod ręką. Nie lubię marnować pożywienia dlatego często przerabiam to, co mam, w coś zupełnie innego. Dziś przyszła nam pora na pora. Zainspirowana przepisem znalezionym w internetach ugotowałam… zupełnie inną zupę 😀 Można powiedzieć wariację na jej temat i mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was właśnie do takich kulinarnych wariacji.

Czym dysponowałam:

  • sosem z rydzyków
  • 1 sztuką pora
  • garścią mrożonych warzyw
  • szkockim, dojrzałym serem typu Cheddar
  • kilkoma liśćmi jarmużu
  • masłem, solą rozmarynową, pieprzem, czosnkiem i śmietaną
  • kilkoma krokami czerstwego chleba

Umyłam i obrałam pora. Pokroiłam pora i jarmuż w paseczki i poddusiłam na maśle z solą, pieprzem i czosnkiem. Warzywa wrzuciłam na wrzątek, a kiedy były już miękkie dodałam do nich sos grzybowy i duszone pory. Doprawiłam wszystko do smaku śmietaną i serem. Na patelni szybciutko zrobiłam grzanki z czerstwego chleba.

Po zjedzeniu zupy można wziąć pod lupę modne określenia, które wkroczyły do naszych mediów (mad-iów). Generalnie zupa jest „trendy” (modna) bo oparta jest na resztkach – spełnia więc warunki kuchni „no waste” (niemarnowania). Biorąc pod uwagę czas gotowania to jest „fast food” (szybkie jedzenie). Zupa zawiera jarmuż który uznawany jest za „super food” (znakomite jedzenie). Ech, te mody.

Niech żyje prostota!

Dodaj komentarz