Pieczone warzywa z Panią Dynią w roli głównej

Posiadanie ogrodu zdecydowanie umila życie. Podobno są rolnicy, którzy kupują tylko sól. Cóż, nam do tego daleko, a na pewno uprawa zbóż jest poza naszymi możliwościami. Wyznaję jednak zasadę, że najlepiej jest, kiedy żywność pokonuje jak najktrótszą drogę z pola na stół.

Dziś przedstawiam pieczone warzywa, które trafiły do piekarnika za sprawą Pani Dynii. Żeby nie było monotonnie dołożyłam jej dla towarzystwa ziemniaki, marchewkę, a pod koniec pieczenia dorzuciałm ugotowanego wczoraj kalafiora i fasolkę szparagową. Pani Dynia miała miękka skórkę. Wiele gatuków nie wymaga obierania.

 

Przyrządzenie jest bardzo proste. Warzywa dekorujemy ulubionymi przyprawamy – ja użyłam soli, pieprzu i zataru (kiedy go nie mam dodaję tylko tymianek), nieobranych ząbków czosnku i oleju. Mieszam wszystko, wsuwam do nagrzanego piekarnika i czekam, aż warzywa będą rumiane i miękkie.

 

Warzywa podałam z sosem jogurtowym z koperkiem i czosnkiem oraz sałatką z rukoli, która w tym roku podbiła moje serce. Sezonowo, lokalnie i prosto, wykorzystywanie i nie marnowanie… no własnie, z uwagi na fakt, że znów przygotowałam za dużo (nie znając apetytów gości obawiam się, aby nie odeszli od stołu głodni) to i ta karma powróci. Pieczona Pani Dynia wystąpi pod postacią pasty do pieczywa, o czym przeczytacie wkrótce 🙂

Dodaj komentarz