Dziś ten udany eksperyment kuchenny trafia do przepisów. Po pierwsze, ugotowałam za dużo kaszy jaglanej, a po drugie szukam pomysłów na jarmuż, który trzeba zjeść, bo miejsce na grządce potrzebne na ozime sadzonki. Tak właśnie powstał ten eksperymentalny związek. Dodałam dużo czosnku, pomidory oraz trochę imbiru, aby wyostrzyć smak. Pasta bez cukinii, papryki i chilli.

Składniki:
2 duże cebule
7 ząbków czosnku
1 krzaczek jarmużu
2 pomidory (średnie)
przyprawy: sól, pieprz, imbir
7 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej
Masło do duszenia
Jarmuż, cebulę i czosnek pokroiłam. Na patelni rozpuściłam ok. 3 łyżki masła, wrzuciłam cebulę, czosnek i jarmuż, dodałam pieprz i sól, i dusiłam do miękkości. Pomidory sparzyłam i obrałam ze skórki, dodałam do warzyw na patelni. Pod koniec duszenia dodałam 1/2 łyżeczki imbiru w proszku (wolę świeży, ale akurat nie miałam) i 7 łyżek kaszy jaglanej. Zblendowałam wszystko, podgrzałam pastę jeszcze raz na patelni i gorącą przełożyłam do słoiczków. Po wystygnięciu kilka dni można przechowywać w lodówce.