Zimno dziś i jesiennie na dworze/polu (na zewnątrz), a i w domu chłodek coraz bardziej próbuje się rozsiąść to tu, to tam. Do kuchni nie ma dostępu, bo tu zawsze coś się gotuje, a przyjemne ciepło i zapachy rozchodzą się po całym domu, sprawiając, że staje się przytulny. Dziś przyniosłam z ogrodu pieczarki, liście buraka liściowego, jarmuż, liść selera, liść lubczyku, pietruszkę, marchewkę i mini dyniuszkę. Postanowiłam zrobić z tego rozgrzewającą zupkę. Mogłabym ją nazwać zupą na winie ponieważ można ugotować ją z tego co nam się nawinie w ogrodzie, w domu, w lodówce. Oto przepis, który możecie potraktować jako inspirację. Do takiej zupy można wrzucić dowolne warzywa. Zjadłam talerz tej zupy na śniadanie i poczułam w żołądku miłe ciepełko, czego i Wam życzę w chłodne, jesienne poranki.

Wykonanie:
W garnku nastawić wodę z dodatkiem kilku ziaren ziela angielskiego i listków laurowych, kiedy się chwilkę pogotują dorzucić plasterek imbiru, liść lubczyku, liść selera i pietruszkę. Jeśli macie można użyć gotowego bulionu/rosołu/wywaru z warzyw. Co kto lubi.
3 marchewki, 2 cebule, 1 krzaczek jarmużu, 3 ząbki czosnku, kilka pieczarek – pokroić i udusić na patelni z odrobiną masła: najpierw pieczarki, marchewkę i cebulę, a kiedy troszkę zmiękną dodać jarmuż i czosnek. Troszkę posolić i popieprzyć. Dusić, aż jarmuż będzie miękki.
3 ziemniaki pokrojone w kostkę i pęczek łodyg z buraka drobno pokrojonych wrzucić do garnka z wrzątkiem/wywarem/bulionem. Kiedy ziemniaki będą już trochę miękkie dorzucić kawałki dyni. Po chwili dodać warzywa z patelni. Gotować wszystko razem, aż ziemniaki i dynia będą miękkie.
Doprawić do smaku: kurkumą, solą, pieprzem, chilli, użyłam też odrobinę galgantu i bertamu, które mają m.in. właściwości rozgrzewające i przeciwzapalne.
Co zrobić z tak cudnie rozpoczętym dniem? Zabieram się przygotowanie marmolady z cebuli – o tym będzie następny wpis. 🙂