Trudno nam wytrzymać zimą w mieście bez ogrodu. Postanowiliśmy więc poeksperymentować z uprawą grzybów. Jeśli nas znacie, to wiecie dlaczego 😉 Na razie zebraliśmy pierwsze shitake i boczniaka różowego, o którym dzisiejszy wpis. Przez lata wmawiano nam, że grzyby są bezwartościowe i ciężkostrawne, obecnie wiadomo, że jest zupełnie odwrotnie. Co ciekawe, grzyby zawierają duże ilości witaminy D, zwłaszcza jeśli pozwolimy im poleżeć na słońcu. Co do boczniaków, do niedawna nie wiedziałam, że jest ich tyle gatunków i mają tak cudowne właściwości. W boczniakach różowych stwierdzono obecność polisacharydów, zwanych betaglukanami, te substancje wzmacniają nasz układ odpornościowy. Betaglukany mają także zdolność obniżania poziomu cholesterolu i glukozy we krwi, wykazują działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwalergiczne. Grzyby te są odżywcze, zawierają łatwo przyswajalne białko, witaminy, mikroelementy, błonnik, są niskokaloryczne. Zawierają antyoksydanty. Jak ich nie kochać? Można je kochać za sam wygląd. Kiedy na nie popatrzymy, to już na pewno szkoda ich jeść. Cieszą oczy swoim kolorem i kształtem przypominając kwiat. Niestety nie ma co za długo się przyglądać ponieważ są to grzyby nietrwałe i to jest główny powód dlaczego nie znajdujemy ich w sklepach. W porównaniu do boczniaków ostrygowatych są delikatniejsze w smaku, pachną trochę inaczej, szybciej miękną. Wiosną będzie ich można u nas spróbować, serdecznie zapraszamy!


To pierwszy zbiór, niewielki, ważył 215 g więc myślałam i myślałam co z tego zrobić, ale wiecie co? Wyszła nam prawdziwa uczta.
Pink Oyster Mushroom Tempura, czyli boczniak różowy smażony w cieście.
- Zmieszałam mąkę kukurydzianą i mąkę pszenną w równych ilościach, dodałam lodowatej wody, tyle, aż ciasto nabrało konsystencji gęstej śmietany.
- Rozgrzałam olej do około 175-180 stopni w głębokiej patelni.
- Wcześniej przygotowane kawałki grzybów obtaczałam w cieście i przekładałam do gorącego oleju. Smażyłam pojedynczo lub po dwie – trzy sztuki, tak żeby miały miejsce, aż do momentu kiedy ciasto się lekko zarumieni i będzie chrupiące.
- Odsącz usmażoną tempurę na ręczniku papierowym. Po chwili danie jest gotowe do jedzenia – nie czekamy, aż ostygnie.
- Do potrawy przygotowałam sos. Oryginalnie, do tego typu potraw często, jako baza używany jest sos sojowy, ale my go nie używamy więc zastąpiłam sos ciepłą wodą z rozpuszczoną solą świerkową, do tego dodałam do smaku octu jabłkowego, rozgnieciony ząbek czosnku, kilka kropel oliwy i łyżeczkę zmielonych ostrych papryczek (ilość zostawiam Waszym upodobaniom, ale sos powinien być wyrazisty w smaku, aby nadał pikantności potrawie) 😀

Makaron groszkowy z sosem boczniakowo-śmietanowym.
Do tej potrawy użyłam twardszych części boczniaków. Wymagają one dłuższego duszenia.

- Pokroiłam grzybki drobniutko i dusiłam na tłuszczu i wodzie. Kiedy były prawie miękkie dodałam cebulke pokrojoną w kostkę, czosnek i na sam koniec pietruszkę i poczekałam, aż woda zupełnie odparuje, a cebulka i grzyby lekko się podrumienią. Posoliłam i popieprzyłam do smaku i odstawiłam, aby lekko przestygły. Grzyby, cebula i pietruszka pięknie się dopełniają smakiem i aromatem. Właściwie już w takiej formie są gotowe do podania z makaronem. Włoskie potrawy nie lubią nadmiaru produktów.
- Ugotowałam makaron groszkowy wg przepisu z opakowania.
- Pokroiłam pomidorki i przygotowałam sos z oliwą, szczyptą soli sosnowej, tymiankiem i czosnkiem.
- Wymieszałam grzyby ze śmietaną i odrobiną tłustego twarogu (cóż śmietana śmietanie nierówna), doprawiłam do smaku.
- Ostatni etap przed zjedzeniem – nakładanie. 😀

Koreczki makaronowe z pastą z kozim serem i boczniakami
Część wcześniej usmażonych wcześniej boczniaków przeznaczyłam na nadzienie do koreczków. Gdybym miała świeżą cukinię, to pewnie podałabym je w plastrach cukinii. W przyszłym sezonie przygotuję sobie takie plastry w marynacie. Czy pisałam już o tym, dlaczego nie lubię kupować cukinii zimą?
Od początku:
- Pokroiłam grzybki drobniutko i dusiłam na tłuszczu i wodzie. Kiedy były prawie miękkie dodałam cebulke pokrojoną w kostkę, czosnek i na sam koniec pietruszkę i poczekałam, aż woda zupełnie odparuje, a cebulka i grzyby lekko się podrumienią. Posoliłam i popieprzyłam do smaku i odstawiłam, aby lekko przestygły. Grzyby, cebula i pietruszka pięknie się dopełniają smakiem i aromatem.
- Ugotowałam makaron bezglutenowy Canneloni wg przepisu z opakowania.
- Wymieszałam grzyby z twarożkiem i doprawiłam do smaku.
- Ostatni etap przed zjedzeniem – nadziewanie i ozdabianie.
Nie zdołaliśmy ich zjeść wczoraj stąd wiemy, że dobrze, a nawet lepiej smakują na drugi dzień.
Zrobiłam 2 wersję bezmięsną i z szynką parmeńską.


Została jeszcze mała porcyjka grzybków na dzisiejszy obiad. Przyrządzę je z warzywami i kaszą orkiszową.